piątek, 1 maja 2015

                            



               KOPICE PAŁAC


Po pełen opis i piękne archiwalne zdjęcia zapraszam na 

https://www.kopice.org/


Tu nasze zdjęcia zrobione w maju 2015r. 














































 


         JELCZ-LASKOWICE PAŁAC






Pałac wybudowano pod koniec XIX w. w stylu neorenesansu niderlandzkiego. Bramy wjazdowej na teren posiadłości pilnują dwa lwy. 








Trzeci, śpiący lew, z krzyżem żelaznym na bocznej ścianie cokołu, to pomnik poległych podczas I wojny światowej mieszkańców Laskowitz. Dzisiaj w pałacu urzędują władze miasta i gminy Jelcz-Laskowice.









Zjawiskowa budowla jest otoczona sześciohektarowym parkiem w stylu angielskim.










 Można tu podziwiać stare dęby, jesiony, graby, buki, lipy drobnolistne i platany klonolistne oraz oryginalne okazy tulipanowca amerykańskiego i cyprysika Lawsona.










Odwiedziliśmy w maju 2015r.

 


   MAUZOLEUM SCHAFFGOTSCHÓW               W KOPICACH





Mauzoleum Schaffgotschów, a dokładnie Joanny i Hansa Ulricha Schaffgotschów. Wzniesione w drugiej połowie XIX wieku, według projektu wybitnego, niemieckiego architekta Carla Lüdecke, w stylu neoklasycystycznym na planie prostokąta.








 Pierwszego pochówku dokonano w czerwcu 1910 roku. Spoczęła tutaj hrabina Joanna Schaffgotsch von Schomberg-Godulla. Pięć lat po niej, w lutym roku 1915 pochowano w nim jej męża, hrabiego Hansa Ulricha von Schaffgotsch. Każdy z nich pochowany został w osobnym, kamiennym sarkofagu z piaskowca. Mauzoleum i kamienne sarkofagi miały być miejscem ich wiecznego, spokojnego spoczynku.




W roku 1945 przez Kopice przeszła fala rabunków i dewastacji, nie tylko pałacu, ale także obu kopickich grobowców Schaffgotschów. 



W mauzoleum Joanny i Hansa Ulricha na przykościelnym placu, otwarto "jedynie" kamienne sarkofagi, plądrując je i wywlekając zwłoki zmarłych. Oszczędzono wnętrze, same sarkofagi,  jak i wiszące na ścianach epitafia zmarłych. Niestety zmumifikowane ciała zmarłych wywleczono podobno poza mauzoleum, robiąc sobie przy tym niezłą zabawę. To co po nich pozostało włożono ponownie w sarkofagi. W roku 1977 na polecenie i prośbę ich praprawnuka, hrabiego Hansa Ulricha, ówczesny kopicki proboszcz dokonał ponownego, wspólnego pochówku. 






Odwiedziliśmy w maju 2015r.


sobota, 18 kwietnia 2015

Kurzętnik

    JAGIEŁŁO POD KURZĘTNIKIEM









To w tym miejscu miało miejsce historyczne zdarzenie.




 W czasie Wielkiej Wojny Polski z Zakonem w 1410 r. armia polska polsko-litewska na swej trasie na Malbork miała zaplanowane przejście przez brody na Drwęcy pod Kurzętnikiem, jednak szpiedzy Krzyżaccy doskonale znali tę marszrutę wojsk Jagiełły.




 Wielki mistrz Ulryk Von Jungingen przybył spod Świecia do Kurzętnika 2 lipca 1410 r. i tu postanowił rozegrać decydującą bitwę. 



Zapewne brody na Drwęcy zostały umocnione i naprawione. Ściągnięto z innych zamków żywność i artylerię, zgrupowano w obozie głównie siły krzyżackie.


9 lipca 1410 r. wojska polsko-litewskie wkroczyły na ziemie Zakonu – jak  podaje kronikarz Jan Długosz: „…stanęły na wielkiej równinie i podniosły w górę wszystkie chorągwie, a wśród nich wielką chorągiew, na której był pięknie wyhaftowany biały orzeł z rozpostartymi skrzydłami i odśpiewano „Bogurodzicę”. 






Wieczorem armia stanęła pod Lidzbarkiem Welskim i rozbiła obóz”. Rankiem 10 lipca armia Jagiełły pomaszerowała wzdłuż rzeki Wel ku przeprawom na Drwęcy. Po przejściu dwu mil stanęła obozem nad jeziorem Rubkowo, blisko zamku i miasta Kurzętnik. 


Z obozu Jagieły wyszedł podjazd w celu sprawdzenia sytuacji pod Kurzętnikiem – o tym zdarzeniu  pisze Długosz „skoro więc żołnierze polscy spostrzegli, że Krzyżacy stali tak blisko, zaraz ich część wybiegła na harce i pięćdziesiąt koni nieprzyjaciela, które w rzece Drwęcy pławiono, zwaliwszy z nich jeźdźców, zabrali szczęśliwie do obozu królewskiego. Co gdy wojska królewskie obaczyły, właśnie kiedy jedni posilali się strawą, drudzy odpoczywali, zwiodła ich kurzawa wzniesiona od owych koni, mniemali bowiem, że nieprzyjaciel nadchodzi: powstał więc rozruch w obozie (…) Ale po chwili przeminęła trwoga, a wojsko spoczęło bezpiecznie.”


Wielki mistrz Zakonu zdecydował zdziesiątkować ogniem  i rozgromić jazdą konną armię Jagiełły, jednak ten poznawszy jego zamiary powołał „radę ośmiu”. „ci mężowie w tajemnicy naradzali się  o wszystkim, a zwłaszcza którędy prowadzić wojsko i w którym miejscu obrać stanowisko”. 



Ustalono w niej odwrót spod Kurzętnika i dalszą trasę na Malbork. O świcie dnia następnego wojska królewskie rozpoczęły odwrót w kierunki Lidzbarka i Działdowa.


15 lipca 1410 r. wojska polsko-litewskie i krzyżackie spotkały się na polach grunwaldzkich. Były to dwie największe armię w średniowiecznej Europie. Bitwa trwała do wieczora. Zwycięstwo Jagiełły i księcia Witolda było tak wielkie, a straty Krzyżackie tak ogromne, że ocalałe z pogromu odziały wycofały się pośpiesznie do Malborka. Poległ kwiat rycerstwa zachodnioeuropejskiego w jednej z największych bitew średniowiecza. 




Dla tych, którzy chcą poczytać więcej polecam:
http://ziemialubawska.blogspot.com/2010/07/zamek-w-kurzetniku.html